Obraz Matki Bożej Królowej Rodzin

RZYMSKOKATOLICKA

Parafia Matki Bożej
Królowej Rodzin
w Dziekanowie
Leśnym

Aktualności

Adwent 2016
27 listopada 2016

 

Adwent jest początkiem, czyli powrotem do źródeł. Supermarkety dobrze wiedzą, jak wykorzystać ten przełomowy moment roku. Wypełniają półki po brzegi i czarują „magią” lub „pełnią świąt”, koncentrując uwagę klientów na zewnętrznej oprawie.

Nie o to jednak chodzi w przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Adwent konfrontuje nas z Bogiem - tajemnicą, który nadal objawia się w świecie i przychodzi do człowieka, by rozświetlić jego mroki. Święty Ireneusz z Lyonu pisał, że „dla Boga nic nie jest puste. Wszystko jest dla Niego znakiem”. Cały stworzony wszechświat, którego częścią jesteśmy, dzięki tajemnicy Wcielenia staje się sakramentem, rzeczywistością ukrywającą świat niewidzialny.

Adwent jest więc szansą, by na nowo odkryć i zachwycić się tym wymiarem życia. Ewangelia nazywa ten proces czekaniem i czuwaniem. Ale nie chodzi tutaj o wypatrywanie becketowskiego Godota, który nigdy nie nadejdzie. Bo Godot już przyszedł.

Wcielenie Syna Bożego nie było eksperymentem, który bezpowrotnie zakończył się po Zmartwychwstaniu. Jezus jest Emmanuelem, czyli Bogiem z nami, który chce być szukany, rozpoznany i pokochany. Oto kwintesencja całego Adwentu.

źródło: DEON

Bierzmowanie 2016
28 września 2016

Pierwsza Komunia Święta 2015

 

„Bez Ducha Świętego Bóg jest daleki, Chrystus jest przeszłością, Ewangelia martwą literą, Kościół tylko organizacją, władza panowaniem, posłannictwo propagandą, kult przywoływaniem wspomnień, a postępowanie po chrześcijańsku moralnością niewolników”. (metropolita Ignatios)

Kiedy Jezus wybierał sobie uczniów i proponował im, by poszli za Nim, nie byli oni ani święci ani też mocni. Byli raczej przeciętni i prości. Co zatem ich zmieniło? Co dało im odwagę, siłę i zdolność do poświęcenia swego życia za prawdę, w którą wierzą?

Tym, który ich odmienił, był Duch Święty. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus wielokrotnie wspominał o Jego nadejściu. Nazywał Go: „Pocieszycielem”, „Nauczycielem” i „Umocnieniem z wysoka”.

Duch Święty to Trzecia Osoba Trójcy Świętej, miłość która łączy Ojca i Syna. Jest taki sam jak pozostałe dwie Osoby Boskie, równy Im we wszystkim. Wspólnie z Nimi odbiera uwielbienie i chwałę. On był natchnieniem proroków oraz autorów piszących Biblię. To dzięki Niemu sprawowane dziś sakramenty mają moc sprawczą. On także poucza dziś Kościół jak należy odczytywać sens i znaczenie tekstów biblijnych, których sam jest autorem.

Chrystus udzielił Ducha Świętego swoim Apostołom i Kościołowi, aby kontynuował Jego dzieło zbawcze na ziemi poprzez wieki aż do końca świata. W Wieczerniku, Zbawiciel zapowiedział Apostołom: “Będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami byt na zawsze – Ducha Prawdy” (J 14, 16-17). “A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26).

Kiedy nasza młodzież staje przed swym biskupem, by z Jego rąk przyjąć w Sakramencie Bierzmowania dar Ducha, mamy świadomość, że to nie są święci, że nie zawsze są mocni, że bywają trudni. Lecz mimo to, a może właśnie dlatego, potrzeba im mocy danej z góry. Dobrze, że stają, by o to prosić.

Św. Tomasz mówił, że jest to sakrament, który uświęca dojrzałość życia chrześcijańskiego – niejako uzupełnia sam chrzest. Bierzmowanie ma utwierdzić w nas to, co zaczęło się podczas chrztu. Wypływająca z przyjęcia tego sakramentu łaska, ma być dla nas źródłem duchowej siły, abyśmy byli zdolni do wyznawania swojej wiary i wprowadzali ją w codzienne życie.

Wierzymy wraz z naszą młodzieżą, że jeśli Pan zechce, a młodzi Mu na to pozwolą otwarciem serc, będziemy w ich życiu oglądać owoce Ducha.

Owoce zaś Ducha to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość, czystość...

Światowe Dni Młodzieży 2016
1 sierpnia 2016

„Jak to było? – pamięć, nadzieja, odwaga i śmiałość!”

Światowe Dni Młodzieży 2016 za nami. Ale także wciąż w nas, nie tylko tych, którzy mogli w nich osobiście uczestniczyć. Przyniosły wiele radości, wiele treści, pozostawiły refleksje i wezwania.

Nasi wolontariusze przygotowywali się do tych dni już od dawna. Nie siedzieli na kanapie, podejmowali kolejne obowiązki, uczestniczyli w spotkaniach, planowali... wszystko po to, by godnie przyjąć pielgrzymów z kilku krajów, którzy gościli na terenie naszej gminy. Wraz z wolontariuszami z innych parafii opiekowali się gośćmi z Meksyku, Hiszpanii, Kenii, Kolumbii, Etiopii, Włoch i Republiki Konga.

W czasie pobytu młodych pielgrzymów w naszej miejscowości to rodziny goszczące młodych oraz właśnie wolontariusze byli dla nich oparciem i pełnili rolę opiekunów i przewodników. Wraz nimi modlili się, zwiedzali naszą stolicę, pielgrzymowali do sanktuariów i miejsc pamięci. Brali też udział w centralnych wydarzeniach ŚDM w Warszawie takich, jak koncert na Pl. Piłsudskiego, czy wspólne czuwanie przy Świątyni Opatrzności Bożej. Był też czas na zabawę podczas Dnia Sportu i festynu przy ICDS. Także wspólna modlitwa pokazała, że potrafimy być zjednoczeni, choć różni.

Po tygodniu w parafiach nasi goście ruszyli do Krakowa zaopatrzeni w prowiant przygotowany własnoręcznie przez naszą młodzież. Kilka dni później i nasi wolontariusze udali się do grodu Kraka, gdzie uczestniczyli w spotkaniu młodych z Papieżem Franciszkiem. Niezwykła Droga Krzyżowa na Błoniach, czuwanie z Ojcem Świętym, Msza Posłania- to centralne punkty ich pielgrzymki. Żadne słowa nie oddadzą atmosfery, jaką tworzył w tych dniach wielonarodowościowy tłum młodych ludzi zgromadzonych w imię Jezusa. Oby stali się oni prawdziwą nadzieją świata i przemieniali go zgodnie z planem Bożym.

Jubileusz Święceń Kapłańskich Księdza Proboszcza
28 maja 2016

Pierwsza Komunia Święta 2015

 

W sobotę 28 maja w samo południe – nietypowo, jak na tę porę dnia – nasz kościół parafialny zapełnił się wyjątkowymi gośćmi.
Wokół ołtarza stanęli wraz z ks. Proboszczem jego koledzy kursowi z seminarium, by razem świętować 23 rocznicę święceń kapłańskich. W modlitwie towarzyszyli im nasi parafianie i zaproszeni goście. Przedstawiciele parafian oraz schola złożyli życzenia Jubilatom, a następnie wszyscy ze wzruszeniem uczestniczyliśmy w ofierze Mszy Świętej, dziękując Bogu za dar ich powołania i prosząc o potrzebne łaski dla nich, ich rodzin i parafii. Prosiliśmy też Pana, by zechciał powołać nowych pasterzy spośród naszej parafialnej owczarni.

Boże Ciało 2016
26 maja 2016

W czwartek 26 maja wyszliśmy na ulice naszej parafii wraz z Chrystusem Eucharystycznym, by dać świadectwo wiary w Jego obecność pod postaciami Chleba i Wina.

Nasz udział w procesji, przygotowanie ołtarzy, włączenie się wszystkich pokoleń w uformowanie orszaku było z jednej strony wyrazem wiary i wspólnoty, z drugiej zaproszeniem dla wszystkich. Chrystus pragnie, byśmy zanieśli Go do naszych domów, miejsc pracy, do naszych sąsiadów i przechodniów. Pragnie byśmy byli apostołami Jego Miłosierdzia!

Niech to piękne wspólnotowe przeżycie umacnia w nas wiarę w obecność Chrystusa w Eucharystii i potrzebę bliskości z Nim.

 

Boże Ciało 2016
Boże Ciało 2016
Boże Ciało 2016
Boże Ciało 2016

 

Boże Ciało 2016
Boże Ciało 2016
Boże Ciało 2016

Wielki Post 2016
12 marca 2016

BÓG SAM WYSTARCZY...

Ks. Józef Pierzchalski SAC

 

Zapraszamy w każdy piątek po Mszy Świętej wieczornej na adorację Najświętszego Sakramentu zakończoną błogosławieństwem (adoracja do godz. 20.00)

Adoracja to świętowanie obecności. Jest to prosta radość z samego faktu obecności, Jego obecności i mojej obecności przy Nim. Cieszy mnie sama Jego OBECNOŚĆ. Najważniejsze dla mnie jest to, że mogę SPOTKAĆ Jezusa. OBECNOŚĆ, SPOTKANIE – to jest główny powód radości, doświadczania szczęścia w relacji. Obecność – to jest powód do radości. Nie to, co mogę od Niego otrzymać, a po prostu to, że On JEST i że ja jestem. Adoracja to świętowanie dla mnie – świętowanie obecności. Adoracja to też świętowanie bliskości. Obecność wprowadza w bliskość. Im głębiej uświadamiam sobie obecność i im dłużej trwam w obecności (On i ja – przenikanie wzajemne), tym głębiej doświadczam bliskości, milczącej, oszczędnej we wszelkie doświadczenia zmysłowe, takiej prostej, zwyczajnej, bez żadnych poruszeń uczuciowych.

Gdy adorujemy Jezusa, wyłączamy umysł, jesteśmy bierni, jakby bezwładni, zupełnie poddani Jemu, Jego inicjatywie. Nie czynię wysiłku, nie myślę o tym, jak zagospodarować czas. Rozkoszuję się biernością, w którą zostaję zapraszany i wprowadzany. Trwam. Tak po prostu. Siedzę i patrzę. Moje serce jest ciche, zasłuchane, małe, pozwalające się ogarnąć, otulić. Nasiąkam ciszą, milczeniem. Gdy adoruję, przenika mnie świadomość, że to nie tyle ja patrzę na Niego, ile raczej On patrzy na mnie – we mnie. Jego patrzenie - to dotykanie mojego serca. Kiedy adoruję, przychodzi mi często na myśl Psalm 139 – powtarzam sobie jego słowa o przenikaniu mnie przez Pana i w ten sposób jeszcze głębiej, mocniej uświadamiam sobie, że Pan – teraz właśnie – mnie przenika. Nie muszę nic mówić, On wie, On przenika, On dotyka. Jego dotyk jest uzdrawianiem. Czasami w sercu pojawia się pytanie: Czego pragnę teraz? Czego pragnę – gdzie Jezus ma dotknąć mojego serca? W którym miejscu? I wtedy dzieje się cos pięknego – otwieram w milczeniu moje serce i nie tyle mówię Mu o tym, co najbardziej mnie nęka i boli, ile POKAZUJĘ Mu te miejsca, odkrywam swoje serce, niczego się przed Nim nie wstydząc.

Wierzę mocno, że On – patrząc – dotyka, ogarnia czułością moje chore miejsca, ogarnia czułością te zakamarki serca, które jeszcze drżą z lęku, niepewności... Jezus całuje we mnie te drżące miejsca... Dotyka je z czułością, w milczeniu. O nic nie pyta. Po prostu JEST, a ja jestem przy Nim. Milczymy. A jednak wszystko wiemy. Nie potrzeba słów. Podczas adoracji, dokonuje się inny sposób poznawania. Całkowicie wewnętrzny, intymny, totalnie osobowy, w największej bliskości... Adoracja jest SPOSOBEM uzewnętrzniania relacji. Gdyby porównywać ją do relacji na wzór relacji pomiędzy kochającymi się osobami, to adorację porównałbym do chwil największej intymności, największej bliskości. To jest ta chwila, kiedy kochankowie, po szaleństwie namiętności, trzymają siebie nawzajem w ramionach, w czułym objęciu, i trwają tak bez słów, zasłuchani w bicie własnych serc... To jest ta chwila, kiedy kochankowie, w czułości, zrozumieniu, przenikają siebie nawzajem czułym dotykiem, kiedy zwierzają sobie największe i najbardziej intymne sekrety serc, życia, pragnień, tęsknot...

Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu jest czas na wylewanie serca przed Jezusem. Bóg mnie pragnie, dlatego jestem na adoracji. On pragnie na mnie patrzeć, pragnie mnie wewnętrznie dotykać, przechadzać się w moim wnętrzu.

Adoracja jest czekaniem. Otwieram ręce i serce na przyjmowanie wszystkiego, co Bóg da. Jest ona przyjmowaniem życia, przyjmowaniem Pana, przyzwoleniem na przenikanie mnie. W tym czasie pozwalam Jezusowi, aby wziął z mojego serca to, co chce wziąć i włożyć to, co chce włożyć. To czas cierpliwego czekania na Niego. On jest w centrum, nie ja. Adoracja jest dorastaniem do tego, że Jezus jest najważniejszy.

Nie mogę zmusić Pana, aby przyszedł. Jedyne, co mogę zrobić, to czekać i być obecnym. Adoracja jest tęsknym oczekiwaniem, jest słuchaniem. Czekając na Boga uznaję, że On wiele znaczy w moim życiu. Czekanie przed Nim przemienia mnie, abym nosił w sobie Jego myśli i pragnienia. Jeśli godzę się czekać, staję się inny. Adoracja czyni uważnym, kontemplacyjnym. Uwalnia od pośpiechu, od pędzenia za tym, co nie istotne, co nie karmi ducha i nie pociesza serca. Ona otwiera serce na Boga i człowieka. Staję się miłym dla siebie samego, łagodnym i wyrozumiałym. Odczuwam, iż moje serce uwalnia się od silnej presji manipulowania innymi, uwalnia się od agresji.

Adoracja jest wejściem w klimat uwielbienia, podziwu, delikatności. To czas napełniania się miłością i wrażliwością, która jest z Boga. W czasie adoracji odkrywam najczęściej przyczynę chęci ucieczki. Jest to pokusa spowodowana tym, że przyszedłem na adorację w tym celu, aby coś otrzymać, załatwić. I w tym momencie doświadczam rozczarowania. Adoracja nie jest miejscem rozwiązywania moich problemów, szukania odpowiedzi. Nie można przeżywać jej w kategoriach przydatności. Jestem przed Panem dla Niego samego. Nie usiłuję osiągnąć czegokolwiek przez adorację. Jestem na adoracji nie po to, aby coś otrzymać, lecz w tym celu, aby być przed Bogiem. Wiem, że On mnie słucha. To jest źródłem pocieszenia. Odczuwam spokój i przypływ mocy.

Przyjdzie taki czas, kiedy adoracja będzie się wydawała całkowitą stratą czasu, kiedy nic nie będzie do niej pociągało, kiedy nie pojawi się odczucie spełnienia. Wtedy może pojawić się pokusa zamiany adoracji na spacer lub lekturę ciekawej książki. Może przyjść taki czas, kiedy adoracja przestanie dawać ukojenie, będzie pochłaniać moje siły i pokaże z całą ostrością moją słabość. Trzeba trwać, przetrzymać ten stan, nie odchodzić z adoracji. Przyjaźń może nieść ze sobą wiele „korzyści”, lecz jeśli one stanowią jedyny jej cel, to znaczy, że przyjaźni w ogóle nie ma. „Posługiwanie się Bogiem, to zabijanie Go” (Mistrz Eckhart).

Przychodzenie na adorację jest znakiem, że czuję się bezpieczny w obliczu Boga. Przychodzę, aby słuchać Boga. Skupiam się na Nim. Nie analizuję siebie, nie zastanawiam się nad sobą, lecz słucham, aby kochać.

Rekolekcje 2016
6–9 marca 2016


 

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE – odnajdujemy Boga w Jego znakach. Rekolekcje (od łacińskiego re-colectio: zbierać na nowo) to czas pozbierania, odnowienia tego, co rozsypało się w naszej wierze, w naszej relacji z Bogiem.

Jeśli pogubiliśmy się w wierze, jeśli zgubiliśmy się Panu Bogu – nie lękajmy się, ON nas znajdzie, da nam znak.

I właśnie nad znakami Bożej obecności i mocy zatrzymaliśmy się pod przewodnictwem ks. Karola w czasie minionych rekolekcji.

ZNAK PIERWSZY – MARYJA:

  • która wskazuje na Chrystusa podpowiadając: Uczyńcie wszystko, co Syn wam powie!
  • która daje nam różaniec jako potężną broń w walce ze złem;
  • która chce wypraszać nam u Syna potrzebne łaski.

ZNAK DRUGI – MIŁOSIERDZIE BOŻE:

  • które objawia nam Boga jako Ojca czułego i troskliwego, wychodzącego nam naprzeciw, nieskorego do gniewu i bardzo łaskawego;
  • które ogarnia nas najpełniej w Sakramencie Pokuty i Pojednania;
  • które zaspokaja nasz głód miłości dając nam siebie w Eucharystii.

i wreszcie ZNAK TRZECI – DUCH ŚWIĘTY:

  • który nie jest jakąś Boską siłą na moich usługach, ale jest Osobą. Myśli, ma własną wolę, słyszy mnie, kontaktuje się ze mną, może mnie wołać i może się ze mną nie zgadzać. Jeśli Go przyjmuję – jest przy mnie jak prawdziwy Przyjaciel, dyspozycyjny 24 godziny na dobę;
  • który chce z człowiekiem współpracować, tak jak to robił z Chrystusem, a z tym związana jest obietnica dla każdego: „będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni” (J 14, 12);
  • który okazuje swą potęgę i moc wtedy, gdy człowiek staje w pokorze serca, działa zawsze wtedy gdy mówimy „Przyjdź”, gdy zapraszamy Go do swojego serca.

Oby owoce działania Ducha były w naszej wspólnocie widoczne!

Wielki Post 2016
10 lutego 2016

 

 

 

 

Wielki Post: Czas na radość

ks. Marek Dziewiecki

 

Karnawał był czasem zabawy, a Wielki Post to czas szukania radości, jakiej ten świat dać nie może.

Taka radość jest owocem umacniania miłości do Boga przez modlitwę, miłości do samego sobie przez post od tego, co oddala od świętości oraz miłości do bliźnich przez stawanie się dla nich ofiarnym darem.

Nie jestem doskonały

Wielki Post jest nam potrzebny z tego oczywistego powodu, że nikt z nas nie jest Bogiem. Żaden człowiek nie radzi sobie w sposób doskonały z codziennymi zadaniami i wyzwaniami. Czasem okazujemy się – zwykle bez złej woli – wręcz niemiłosierni wobec innych ludzi i samych siebie. Mimo to, niektórzy sądzą, że niepotrzebny jest taki czas, który nazywamy Wielkim Postem. Są i tacy, którzy nie próbują nawet włączyć się w ten okres zamyślenia i dyscypliny. Każdy z tych ludzi dorabia sobie wtedy jakąś ideologię, by usprawiedliwić swoją postawę. Po grzechu pierworodnym człowiek stał się mistrzem w manipulowaniu myśleniem i w oszukiwaniu samego siebie. Z niejednych ust słyszymy twierdzenie, że modlitwa, post i jałmużna to dziwactwo, bezduszna asceza, bezsensowne umartwienie, a w najlepszym przypadku to niepotrzebna rezygnacja z radości życia.

Tego typu przekonania są głoszone zwykle przez tych, którzy próbują ukryć własne lenistwo, własne uzależnienia i słabości. Wielki Post nie jest interesującą propozycją również dla ideologów, czyli dla ludzi, którzy nie chcą czy nie potrafią żyć w świecie rzeczywistym i dlatego stają się mistrzami od funkcjonowania w świecie fikcji czy demagogii. Wielki Post nie interesuje ponadto tych, którzy nie mają aspiracji, by zrozumieć własną tajemnicę. Z Wielkiego Postu muszą kpić ci, którzy nie potrafią funkcjonować bez alkoholu czy innych substancji zniekształcających ludzką świadomość oraz niszczących ludzką wolność. Tego typu ludzi może uratować już tylko ich dotkliwe, osobiste cierpienie.

Szansa dla realistów

Wielki Post jest cenną propozycją wyłącznie dla realistów, a zatem dla tych, którzy mają odwagę uznawać prawdę o sobie i o otaczającej nas rzeczywistości. Tacy ludzie wiedzą, że Jezus ma rację wtedy, gdy wzywa nas do nawrócenia i czujności, do modlitwy, postu i ofiarności. Wiemy o tym, że karmienie się zdrową żywnością jest możliwe wtedy, gdy najpierw uwolnimy się od toksycznych pokarmów. Podobnie karmienie się tym, co zdrowe psychicznie, moralnie czy duchowo jest możliwe wtedy, gdy pościmy od szkodliwych bodźców, rozmów czy kontaktów. Z Wielkiego Postu są w stanie korzystać jedynie ludzie pokorni, czyli ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że jeszcze nie w pełni rozumieją własną tajemnicę, że są dla samych siebie zagrożeniem, że przynajmniej czasami wyrządzają krzywdę sobie i bliźnim, począwszy od bliskich. Wielki Post jest sensowną propozycją dla tych, którzy nie boją się ciszy i refleksji, i dla których ważniejsze jest to, kim są, niż to, co posiadają..

Dla ludzi dojrzałych Wielki Post to najpierw post od tego, co przeszkadza w rozwoju i szczęściu. To post od hałasu i naiwności. To post od grzechu i słabości. To post od agresji i krzywdy. To post od buntu i rozpaczy. To post od bezmyślności i szukania doraźnej przyjemności za cenę długotrwałego cierpienia. To post od egoizmu i przesadnego skupiania się na samym sobie. To post od smutku i bezradności. To post od pychy i poczucia samowystarczalności. Przede wszystkim to post, który karmi. To post, który pozwala nam zaspokoić nasze największe duchowe głody, a zwłaszcza głód szczęścia, głód ulgi w cierpieniu i dług miłosierdzia, gdy w czymś zawiniliśmy wobec Boga i człowieka.

Potrójna miłość

Praktyki Wielkiego Postu to czas wzrastania w potrójnej miłości: do Boga, do samego siebie i do bliźniego. Po grzechu pierworodnym wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu rozregulowani – cieleśnie, psychicznie, moralnie, społecznie. A miłość to najlepszy regulator człowieka. To najlepsza terapia i najlepsze lekarstwo na wszystkie nasze słabości i grzechy. To najpierw miłość do Boga, którą pogłębiamy przez modlitwę. Im częściej się modlimy oraz im więcej zawierzamy Bogu w modlitwie, tym bardziej umacniamy przyjaźń z Tym, który nas rozumie, kocha i uczy kochać.

Wielki Post to także szansa na wzrastanie w miłości do człowieka: do samego siebie i do bliźnich. Dzięki postowi i wielkopostnej dyscyplinie człowiek staje się panem, a nie niewolnikiem samego siebie. To pierwszy warunek, by dojrzale kochać siebie. Z kolei jałmużna to znak mojej wrażliwości na sytuację i potrzeby drugiego człowieka. Bez tej wrażliwości nie jestem w stanie kochać bliźnich, bo nie odkrywam, że oni potrzebują bardziej mnie niż jałmużny, czyli bardziej tego, kim jestem niż tego, co posiadam.

Wielki Post to czas intensywnego karmienia się Bogiem, Jego prawdą i miłością, a także Jego świętością i wolnością. Wielkopostna modlitwa, refleksja, dyscyplina i ofiarność nie jest celem samym w sobie. To wszystko przygotowuje nas do spotkania ze Zmartwychwstałym. Z Tym, w którym mogą zmartwychwstać nasze najgłębsze pragnienia i aspiracje. Wielki Post to czas nawrócenia. A nawrócić się to nauczyć się kochać. To stać się najpiękniejszą, czyli Bożą wersją samego siebie. To w taki sposób postępować, by stawać się ofiarnym, wiernym i radosnym darem dla innych. To otworzyć drzwi Chrystusowi i Jego miłości. To uczyć się myśleć i kochać jak Chrystus. Jego prawda wyzwala nas ze zła, a Jego miłość czyni nas silniejszą od naszych słabości.

(za: gość.pl)